Lili!-wpadłam na Karola i Lili biegnąc do domu-Co tu robicie?
-Idziemy do sklepu.-Odpowiedział Karol
-Mogę iści z wami?
-Co za pytanie?-Powiedziała Lili-No jasne.
-A co z tym spotkaniem?-Spytał Karol
-Beznadzieja.-Po tych słowach zapadła cisza szliśmy do sklepu przez kilka minut,potem rozdzieliliśmy się Lili poszła z Karolem a ja zostałam sama kupiłam wszystkim prezenty i podeszłam pod wejście do spożywczego bo mieliśmy się tam spotkać czekałam krótka chwile i zobaczyłam ich szli śmiejąc się Lili była cała czerwona ,a Karola pierwszy raz widziałam tak szczęśliwego pomachali mi i podeszli do mnie i poszliśmy do sklepu spożywczego kupiliśmy to co było na liście napisanej przez mamę.Wreszcie nie mogłam wytrzymać
-Pasujecie do siebie.-Zatrzymali się a ja się odwróciłam -No co?To prawda.
-Ale to nie twoja sprawa.-Po chwili powiedział Karol.
-Ale wy się nigdy nie przyznacie do tego znam was i o tym wiem.-Lili nic nie mówiła tylko stała
-Ale my morze nic nie chcemy robić
-Ty nie chcesz ja chce -Nareszcie odezwała się Lili
-Podobam ci się?-Karol zaczął i tym razem rozmowa trwała pomiędzy nimi
-Tak i to bardzo.-Lili chwyciła jego rękę Karolowi popłynęła jedna łza
-Ty mi też.-Po tych słowach wpatrywali sobie w oczy.
-Tak super albo się całujecie albo idziemy-Wpadłam do rozmowy
-Spadaj-Nie odrywając oczu od Lili odpowiedział Karol
-To ja pójdę-tym razem nie było odpowiedzi.Doszłam do domu siadłam na łóżku i zaczęłam pakować prezenty do pokoju weszła mama i dała mi dwie paczki
-Przyszły pocztom.-Powiedziała i wyszła.Szare paczki były nawet duże otworzyłam jedną w niej kolejna paczka ale tym razem świąteczna na paczce list a w nim : Połóż tą paczkę pod choinkę i otwórz w święta
Napis był wydrukowany więc nie było wiadomo od kogo ale zrobiłam tak jak pisało gdy wróciłam otworzyłam drugą paczkę i tak jak w pierwszej była kolejna paczka świąteczna i list z tym samym ale tym razem piany ręcznie i był podpis Macieja Włożyłam paczkę pod choinkę i znowu weszłam do pokoju padłam na łóżko i zasnęłam
***
Kilka dni później były święta pomogłyśmy z Lili mojej mamię wieczorem siedliśmy do Świątecznej Kolacji podzieliliśmy się opłatkiem i zaczęliśmy jeść gdy skończyliśmy zaczeliśmy dobierac się do prezentów
-Stop!!-Krzyknęła Mama-Ile wy macie lat?Najpierw Lili.Wstałam i podałam jej wszystkie prezenty dla niej dostała różową koszulkę ,naszyjnik z sercem ode mnie,mikrofon potem dali mi prezenty dla mnie otworzyłam paczkę od Macieja a w niej duży miś potem od Lili a tam taki sam naszyjnik jak dostała ode mnie potem prezent od Karola i dostałam jego ulubione książki następnie od mamy dostałam koszulkę i została paczka od nieznajomego znalazłam w niej róże i czekoladki i list a w nim:
KOCHAM CIĘ
Nie mogę bez ciebie życi jesteś moim skarbem oddałem ci serce błagam wróci do mnie skarbie
Marcin
Popłakałam się i pobiegłam do pokoju za mną pobiegła Lili gdy mnie dogoniła przytuliła mnie i spytała
-Co jest ?
-Przeczytaj!
-Kocham cię...Marcin.O borze ale to romantyczne...-dostrzegła mój wzrok i dodała-...i głupie jak mógł...
-Nie mam pojęcia co robić on i Maciej
-I Krystian.Pamiętaj on ci zaśpiewał
-Poprawiłaś mi humor...jeszcze trzeci kłopot.Nie wytrzymam!
-Kieruj się głosem serca.
-Tak.Głos serca...
-Chodzi na duł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz